Punktem wyjścia do refleksji nad narastającą popularnością agentów konwersacyjnych AI, takich jak ChatGPT, jest pytanie, czy naprawdę grozi nam „monopolizacja wiedzy”, a jeśli tak – kto miałby być jej beneficjentem? Monopolizacja wiedzy to sytuacja, w której możliwości dostępu do sprawdzonych informacji i interpretacji faktów zostają skoncentrowane w rękach nielicznych podmiotów, co naturalnie budzi kontrowersje i obawy dotyczące zaufania społecznego i wolności wyboru. Kluczowe jest jednak rozgraniczenie obecnie widocznych trendów od spekulacyjnych wizji przyszłości.
Wzrost roli AI w wyszukiwaniu – szanse, obawy i nieporozumienia
Oczywistym faktem jest szybki wzrost liczby zapytań kierowanych do agentów AI. Przekłada się to na obietnicę wygodniejszego, bardziej precyzyjnego dostępu do wiedzy, o ile wyniki AI rzeczywiście odpowiadają na realne potrzeby użytkowników. Wyróżnia się tu znacząco wysoka konwersyjność rezultatów AI – często użytkownicy szybciej znajdują to, czego szukają. To jednak nie cała historia.
Znacząca liczba osób nadal sięga po weryfikację w klasycznych wyszukiwarkach, takich jak Google, czy na forach w rodzaju Reddit. Oznacza to, że deklarowane, badane zaufanie do wyników AI jest dalekie od bezwarunkowego – mamy do czynienia z sytuacją niedookreśloną, gdzie szybkość i efektywność muszą być równoważone troską o jakość i poprawność danych.
Warto podkreślić, że sam wzrost popularności chatbotów AI nie przesądza o szybkim upadku dotychczasowych hegemonów rynku wyszukiwania ani o natychmiastowej rewolucji w sposobie dostępu do wiedzy. Spadek wolumenu zapytań w tradycyjnych wyszukiwarkach rzędu 25% w perspektywie dwóch lat wydaje się znaczący, ale nie musi oznaczać drastycznej zmiany dominacji Google czy całkowitego zaniku alternatywnych źródeł informacji – tym bardziej, że sama firma zintegrowała generatywne AI w swoich usługach.
Zaufanie, weryfikacja, a ryzyko uproszczonych narracji
Niezależnie od tego, czy mówimy o ChatGPT, Bardzie, czy innej platformie AI, temat zaufania powraca nieustannie. Istnieje wyraźna luka pomiędzy deklarowanym zaufaniem użytkowników do rekomendacji AI a ich realnym zachowaniem –, co pokazuje tendencja do potwierdzania informacji w niezależnych źródłach. Problemem jest tu nie tylko kwestia tak zwanych „halucynacji AI” (czyli jakości i wiarygodności odpowiedzi), ale także subtelniejsze ryzyko, że kilka systemów (np. Google, Microsoft, OpenAI) stanie się dominującymi bramami do wszystkich treści. Mimo wielu publicystycznych wypowiedzi, brak nam rzetelnych danych na temat faktycznego przesuwania się władzy nad wiedzą czy koncentracji źródeł informacji – to pozostaje w sferze przypuszczeń i wymaga solidnych badań.
Warto mieć świadomość, że jednych monopolistów mogłoby zastąpić kilku innych, przy zachowaniu podobnego poziomu kontroli nad tym, jakie odpowiedzi docierają do końcowego użytkownika. W kontekście AI powinniśmy więc szczególnie krytycznie podchodzić do uproszczonych narracji „śmierci Google”, całkowitej utraty zaufania do AI czy przejęcia rynku przez pojedyncze modele.
Dla obecnych organizacji i użytkowników ten trend realnie oznacza konieczność świadomego równoważenia wygody AI z nieustającą czujnością wobec źródeł i jakości informacji.
Zachęcamy do regularnego odwiedzania https://sztucznainteligencjablog.pl/ po więcej pogłębionych analiz z obszaru sztucznej inteligencji.





